1. Wykopać i umyć żywokost – Najlepiej zrobić to w okresie jesienno zimowym lub na początku wiosny gdy roślina jest uśpiona .

2. Oskrobać lub wyczyścić dokładnie z martwej części korzeń – po dotknięciu ma być śliski i lepki tak jak gdy się go przełamie
3. Zetrzeć na tarce lub utłuc na miazgę – dawniej tłuczono żywokost aby uwolnić składniki z niego ale to praca przykra i brudna choć może bardziej skuteczna niź dzisiejsze metody (miksery maszynki do mięsa itp.)
4. Zalać olejem (ja daje olej słonecznikowy ponieważ długo nie jełczeje) czekać około 4 – 8 tygodni  czekanie to nie ma być bez czynne lecz co jakiś czas należy potrząsnąć słoikiem (Bo ja mam w słoiku ) aby zamieszać i uwolnić składniki z żywokostu.
– Ja robię dodatkowo  z propolisem i kwiatem czarnego bzu .
5. Przygotowywać kąpiel wodną tzn . garczek w garczek a pomiędzy woda.
6. Aby uzyskać twardość (konsystencja maści ) należy dodać wosk  im więcej wosku tym twardsza konsystencja.
Ja dodaje z własnej pasieki ( Z pewnego źródła )
7. temperatura nie może przekroczyć 75 stopni ponieważ zniszczymy alantoinę
8 Rozlać do słoiczków
9. Najlepiej przechowywać w lodówce będzie służyć cały rok
Ot i cała tajemnica 🙂